Najmniejsze browary na świecie

19 — 07 — 2019
Piwo na świecie

Po rewolucji przemysłowej XIX w. sposób produkcji większości konsumowanych dóbr diametralnie się zmienił. Dynamicznie rozwijający się przemysł zdominowała produkcja masowa, w której przez dekady dążono do tego, by maksymalnie uprościć proces produkcyjny i osiągnąć przy tym możliwie największą powtarzalność. Słowem – każdy egzemplarz danego produktu miał być identyczny pod względem smaku, zapachu, wyglądu. Nie inaczej stało się z piwem: zwłaszcza w drugiej dekadzie XX w. światowy rynek piwowarski zdominowały duże piwne koncerny.

Jakiś czas temu – za oceanem w latach 80., w Europie (także i w Polsce) w ostatnich 15 latach – pojawił się jednak pewien nowy nurt, krytyczny wobec masowej produkcji piwa i zwracający się wyraźnie ku tradycyjnym metodom piwowarskim. Za sprawą Piwnej Nowej Fali (bo tak właśnie określa się to zjawisko) na popularności zaczęły zyskiwać malutkie, kameralne browary rzemieślnicze.

warzelnia piwa

Najmniejszy browar na świecie w Księdze Rekordów Guinessa?

Choć wielkie koncerny piwne i ich produkty wciąż mają największy udział w światowym rynku piwa, Piwna Nowa Fala (nazywana też czasami Piwną Rewolucją) spowodowała prawdziwy wysyp małych, lokalnych, kameralnych browarów na całym świecie. Warzenie piwa w domowym zaciszu przy użyciu tradycyjnych metod dla wielu osób stało się pasją, którą później zdecydowali się przekuć w finansowy sukces, zakładając mikrobrowar. Liczba takich niewielkich, czasem zaledwie kilkuosobowych piwnych biznesów rośnie naprawdę lawinowo. W roku 2011 w Polsce działały 73 zakłady piwowarskie. Pod koniec roku 2013 ta liczba wzrosła do 97, a trzy lata później – w roku 2016 – browarów w Polsce było aż 210. Dziś jest ich jeszcze więcej. Podobną tendencję zaobserwować można na całym świecie.

 

To jeden z najważniejszych powodów, dla których trudno jest określić precyzyjnie, który z setek tysięcy browarów na całym świecie faktycznie zasługuje na miano najmniejszego. Nie pomaga w tym także fakt, że nie ma właściwie jasno określonych kryteriów, według których można by mierzyć „wielkość” danego browaru. Czy powinno się oceniać powierzchnię, na jakiej funkcjonuje? A może liczbę kadzi, w jakich warzone są w nim piwa? Albo objętość produkowanego jednorazowo piwa w litrach? Wydaje się, że we wszelkich próbach oceny wielkości browarów to właśnie po to ostatnie kryterium sięga się najczęściej. Co ciekawe, wspomniane rynkowe zmiany związane z tendencjami Piwnej Nowej Fali uniemożliwiły też wybór najmniejszego browaru na świecie prawdziwym specjalistom w tej dziedzinie, a mianowicie – członkom komisji przyznających certyfikaty wpisu do Księgi Rekordów Guinnessa. Ostatni wpis w tej kategorii pochodzi z 2012 r.

 

Według tamtych danych najmniejszym browarem komercyjnym na świecie miał być Coney Island Brewing Company, usytuowany na nowojorskim Brooklynie. Podczas jednego warzenia produkowano tam tylko galon piwa (ok. 4,5 l), było ono więc naprawdę gorącym towarem, który rozchodził się jak świeże bułeczki. W 2012 r. browar Coney Island został jednak zamknięty, a po kilku latach otworzył się na nowo – z dużo większym rozmachem. Dziś to nie tylko duża warzelnia, ale też obszerny, modny bar z multitapem, gdzie można zawsze spróbować co najmniej 8 różnych warzonych na miejscu rodzajów piwa. Poprzednikiem Coney Island Brewing Company w Księdze Rekordów Guinessa była walijska piwowarnia Bragdy Gwynant z Capel Bangor koło Aberystwyth. Warzyli oni ok. 40,9 l z jednej warki. W tym przypadku słowo „najmniejszy” doskonale oddaje jednak charakter tego miejsca – to budyneczek zaaranżowany z dawnej toalety, którego powierzchnia wynosi mniej niż 1,5 metra kwadratowego. Dziś, kiedy wiele browarów kontraktowych nie ma w ogóle swojej siedziby, to i tak dużo. Mimo to, będąc w okolicy, na pewno warto je odwiedzić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Ile jest gatunków piw na świecie?
Historia piwa – jak to się zaczęło?
Jakie jest najbardziej popularne piwo na świecie?
Jak czytać piwne etykiety?

Najciekawsze małe browary w Polsce

Dokładne ustalenie, któremu browarowi należy się tytuł najmniejszego, jest raczej niemożliwe. Istnieje jednak dużo ciekawych małych piwowarni w różnych zakątkach globu, które – choć nie widnieją w żadnych oficjalnych spisach i nie posiadają certyfikatów na to, że są najmniejsze – i tak budzą sporo emocji, szczególnie na internetowych forach poświęconych piwom rzemieślniczym.

 

W ostatniej dekadzie także na polskiej mapie piwnej pojawiło się całkiem sporo małych punktów o dużych ambicjach. Za jeden z najmniejszych polskich browarów uważa się Beskidzki Browar Rzemieślniczy z Żywca (co jest o tyle ciekawe, że jest on praktycznie sąsiadem jednej z największych polskich piwowarni, Browaru Żywiec). Firma wystartowała w połowie 2018 r. w niewielkiej, pofabrycznej przestrzeni i szczyci się tym, że swoje piwa warzy ręcznie, przy użyciu naturalnych składników. W portfolio ma już 8 różnych piw, wydanych w limitowanych edycjach. Piwa z Beskidzkiego Browaru Rzemieślniczego dostępne są tylko w kilku miejscach na Śląsku – żeby ich spróbować, trzeba się naprawdę postarać.

 

Innym ciekawym malutkim polskim browarem jest Browar Poziomka z Kujanek (woj. wielkopolskie). Od kilku lat działa on przy hotelu, restauracji i ośrodku SPA o takiej samej nazwie, w którym można zażywać... piwnych kąpieli połączonych z degustacją warzonych na miejscu piw. Goście takiej piwnej łaźni mogą skosztować trzech różnych piw z serii Kujański Joker: jasnego i ciemnego lagera oraz prawdziwego lokalnego hitu – piwa poziomkowego o pięknej, bursztynowej barwie. Piw z tego browaru można skosztować tylko na miejscu – właściciele nie prowadzą jego dystrybucji do innych punktów sprzedaży.

 

Jednym z mniejszych browarów w Polsce jest też lubelski browar restauracyjny Grodzka 15. Regularnie warzy on 3 rodzaje piwa: pils (jasne pełne), dunkel (ciemne) oraz pszeniczne. W sezonie zaś często można trafić na warzone tymczasowo inne gatunki piwa. Podobnie jak w przypadku Browaru Poziomka, tak i Grodzka 15 nie prowadzi dystrybucji swoich produktów poza restauracją. Piwami można delektować się w przeszklonej sali sąsiadującej z pomieszczeniami, w których leżakują kolejne partie trunku. Wiosną i latem oblegany jest zaś przepięknie zaaranżowany taras restauracji z widokiem na Zamek Lubelski.

deska piw

Najciekawsze małe browary na świecie

A jakie małe browary zasługują na szczególną uwagę poza granicami naszego kraju?Wybierając się na narty we włoskie Alpy, warto zaplanować krótką (lub dłuższą) wizytę w miejscowości Livigno w Lombardii. Działa tam mikrobrowar Birrificio Livigno, który jest oficjalnie najwyżej położonym browarem na świecie. Piwowarnię wraz z restauracją założyło w 2001 r. włoskie małżeństwo, Andrea i Tiziana, i od tego czasu corocznie goszczą setki turystów i narciarzy pragnących spróbować jednego z czterech niepowtarzalnych smaków ich „1816”. Skąd taka nazwa piwa? To właśnie wysokość (w metrach), na której położona jest miejscowość Livigno.

para na stoku

Jako najmniejszy browar świata reklamuje się wśród turystów austriacki browar Brauhaus Bogner w Braunau am Inn. Założył go ponad 20 lat temu prawdziwy pasjonat piwowarstwa, Helmut Bogner, który – na specjalne życzenie swoich gości – osobiście oprowadza ich po swoim zakładzie, zachęcając do degustacji piwa tuż obok warzelnych kadzi. Bogner specjalizuje się w piwach pszenicznych, ale w swojej ofercie ma także piwa ciemne czy podwójne.

 

W zestawieniach najmniejszych browarów przygotowywanych przez piwnych pasjonatów często pojawia się także niemiecki browar Dorfkrug Neindorf. Działa on przy maleńkim rodzinnym pensjonacie z restauracją i warzy zawsze tylko tyle piwa, ile potrzeba, by zadowolić swoich gości. Właściciel browaru często organizuje stosunkowo niedrogie jednodniowe szkolenia wprowadzające do warzenia piwa, połączone oczywiście z degustacją i tradycyjnym niemieckim posiłkiem. Jeśli więc temat browarnictwa interesuje cię także od bardziej praktycznej strony, podróżując przez Niemcy, na pewno warto się tam zatrzymać.

 

Za jeden z najmniejszych uważa się także browar Sint Canarus, który funkcjonuje w mieście Gottem nieopodal belgijskiego Deinze. Sint Canarus działa od 1988 r. przy plebanii tamtejszego kościoła i sukcesywnie się powiększa, choć bez rozmachu – dziś posiada dwie kadzie warzelnicze o pojemnościach 1250 l i 300 l. W każdą niedzielę browar otwiera się na zwiedzających – podczas wycieczki można spróbować warzonych na miejscu piw (przede wszystkim uważanego za najlepsze Sint Canarus Triple), a także dowiedzieć się co nieco na temat samego procesu warzenia.

 

Kolejny z wybranych przez nas browarów jest dużo bardziej egzotyczny. Kto by pomyślał, że trend warzenia własnych piw dotrze także w rejon Karaibów? Choć konsumpcja alkoholu w tym regionie świata nie jest zbyt wysoka, szczególnie jeśli porównać ją z europejską, działa tam całkiem sporo lokalnych „nanobrowarów” (eksperci twierdzą, że nazwa „mikrobrowar” nie jest w tym wypadku wystarczająca). Jedną z takich piwowarni jest Rocking J’s w miasteczku Puerto Viejo de Talamanca w Kostaryce, nad samym brzegiem Morza Karaibskiego. Piwni blogerzy, którzy zawitali do tego miejsca, podkreślają chałupniczy charakter sprzętu do produkcji piwa i mikroskopijną wręcz skalę warzenia. Pierwsza partia wyprodukowanego przez ten browar piwa liczyła zaledwie 20 litrów i taką miarą browar posługuje się do dzisiaj. Jedyne warzone przez niego piwo w typie chocolate stout powstaje w mieszkaniu jego właściciela. Spróbować go można natomiast podczas pobytu w hostelu Rocking J’s – nie jest sprzedawane w żadnym innym miejscu.

UDOSTĘPNIJ:
CZY JESTEŚ OSOBĄ PEŁNOLETNIĄ?